Ewelina Ostolska

Witaj w moim świecie

Nazywam się Ewelina Ostolska.

Jestem pasjonatką dotyku o otwartym sercu.  Wierzę, że miłość ma największą moc transformacji świata. 

Afirmuję życie, uśmiech i radość. Celebruję życie w każdym jego przejawie.

Jestem wielbicielką życia w zgodzie z naturą, pełną wdzięczności za obfitość i piękno Ziemi.

Lata temu zapragnęłam wykonywać pracę, która będzie dawała mi radość i satysfakcję, jak również będzie wywoływała uśmiechy na twarzy innych ludzi. Jako że intencje mają moc manifestacji, to jestem tutaj z Wami 🙂

Co do mojej miłości do masaży, to po prostu opowiem Ci historię o tym, jak to się zaczęło.

Jak zostałam pasjonatką dotyku

Będąc na letnim festiwalu usłyszałam o masażu Lomi Lomi Nui. Nie wiedząc czym on tak naprawdę jest poczułam olbrzymią chęć, a wręcz potrzebę poddania mu się. Tak też zrobiłam. „Przypadkiem” na stoisku z ubraniami poznałam kobietę, wykonującą owy tajemniczy masaż o pięknej nazwie. Po krótkiej rozmowie termin został umówiony i pozostało błogie oczekiwanie…

Przywitały mnie trzy kobiety. Trzy pokolenia, trzy uśmiechnięte twarze, sześć dłoni gotowych do obdarowania dotykiem. Po wyrażeniu swojej intencji, ściśle powiązanej z pobudzeniem intuicji, słyszeniem własnego prowadzenia wewnętrznego, położyłam się naga, okryta jedynie pareo w namiocie udekorowanym kolorowymi, radosnymi chustami przedstawiającymi mandale, słonie, orient w pełni. Moje uszy rozanieliły się słysząc krótką, szamańską pieśń inicjującą całe wydarzenie. Potem było już tylko odpływanie…

Dotyk, moc wrażeń dla ciała, spokój w sercu, stan medytacyjny, pełen relaks… W pewnym momencie moje ciało zostało złożone jak do kołyski i wtedy zobaczyłam wizję. Ujrzałam twarz i poczułam mężczyznę obecnego na festiwalu, tak jakby jego duch był tam z nami. Nie do końca rozumiałam, jaka jest jego rola. Pomyślałam, że może to moja tęsknotą za totalną wolnością, którą reprezentował, przybyła do mnie na powitanie. I tak było. I nie tylko.

Dwa dni później siedząc ze znajomymi, ów mężczyzna wraz ze swoją partnerką podszedł się z nimi pożegnać. A jako, że i ja tam byłam, to pożegnał się również ze mną. Po tym jak mężczyzna zamilkł, opowiedziałam o masażu i zamiast pożegnania rozwinęło się długie spotkanie. Marysia – partnerka mężczyzny z wizji – zadała mi proste pytanie: „A Ty, Ewelina, nie chciałabyś się nauczyć masażu lomi lomi?” I to było coś jak porażenie prądem 🙂 W jednej chwili poczułam w swoim sercu, że odpowiedz brzmi „TAK” i całą sobą zapragnęłam spróbować swoich sił w obdarowywaniu hawajskim dotykiem.

Taka jest geneza mojej przygody z masażem lomi lomi nui 🙂 Teraz jestem tutaj z Wami oferując swoje dłonie, umiejętności i przede wszystkim szczerą pasję!